Valérie Roger - specjalizuje się w twórczości rzeźbiarza Jeana Antoine’a Houdona (1741-1828). Materiał został przygotowany po sporządzeniu ekspertyzy dzieła.

We wzmiankach o różnych wariantach rzeźby „Diany” rzeźbiarza Jeana Antoine’a Houdona brakowało marmurowego popiersia z dawnej kolekcji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dzieło wypłynęło na wiosnę 2015 roku, kiedy właściciel polecił jego sprzedaż austriackiemu domowi aukcyjnemu Im Kinsky, który skontaktował się ze mną w marcu, abym jako specjalistka twórczości artysty poddała je ekspertyzie.

Klasa i specyfika marmurowego popiersia bogini, jak i wyniki moich poszukiwań, pozwoliły mi uznać, że dzieło, które zostało zagrabione przez Niemców w 1940 roku i od tamtej pory uważane było za zaginione, pochodzi z kolekcji Poniatowskiego. Stąd wynikł proces restytucji dzieła. I tak Diana mogła wrócić do pierwotnego miejsca przeznaczenia – Pałacu w Łazienkach w Warszawie.

buy footwear | Ανδρικά Nike

Historia zaginionego dzieła

W katalogu Salonu z 1777 roku (Salon Carré w Luwrze, gdzie wystawiano dzieła członków Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby), wśród dzieł francuskiego rzeźbiarza Jeana Antoine’a Houdona, pod numerem 248 widniała wzmianka „Marmurowe popiersie Diany, której model naturalnej wielkości stworzono w Bibliotece Królewskiej. Ta rzeźba ma zostać wykonana w marmurze i ustawiona w ogrodach jego Wysokości księcia Saksonii-Coburg.”

Rzeźbiarz Jean Antoine Houdon, który był przede wszystkim portrecistą, wykonał kilka dzieł o tematach mitologicznym lub alegorycznych, w tym Dianę Łowczynię naturalnej wielkości, według której stworzył także to popiersie, jak zwykle w kilku egzemplarzach.

Wiemy z historii, że wielka rzeźba Diany, przeznaczona początkowo dla księcia Saksonii-Coburg, w końcu znalazła się w kolekcji Katarzyny Wielkiej, dokąd mogła łatwiej dotrzeć drogą morską. W zbiorach księcia zastąpił ją gipsowy model naturalnej wielkości, wykonany przez Houdona, który miał wówczas swoją pracownię w Bibliotece Królewskiej. Była ona usytuowana na parterze obecnej Biblioteki Narodowej, przy ulicy Richelieu w Paryżu.

Marmurowy posąg Diany znajduje się obecnie w Muzeum Calouste Gulbekiana w Lizbonie, tam również jest jego pendant, Apollo w brązie. Posąg Diany o wysokości niemal 2 metrów przedstawia boginię łowów i przyrody uchwyconą w biegu. W jednej ręce trzyma łuk, w drugiej strzałę, nosi też kołczan, którego pas przebiega między piersiami. Diana, wyniosła i śmiała, stawia czoła przyrodzie w całej swojej nagości, niegdyś bardzo krytykowanej, chociaż nawiązywała ona częściowo do tradycji szkoły Fontainebleau. Jako personifikacja księżyca, Diana ma na głowie półksiężyc. Rzeźbiarz wykonał repliki dzieła w różnych materiałach, do nich zalicza się znany brąz z muzeum w Luwrze, słynny z powodu zastosowanych osiągnięć technicznych.

Co działo się z popiersiami?

Aż do wiosny 2015 roku znaliśmy jedno marmurowe popiersie Diany przypisywane na pewno Jean Antoine Houdonowi, znajdujące się w posiadaniu National Gallery of Art w Waszyngtonie. To popiersie, sygnowane i datowane „HOUDON FECIT. 1778” na części prawego ramienia, pochodzi kolekcji hrabiego Marcellina de Fresnes. Zostało nabyte przez National Gallery w 1957 roku. Przez pierś Diany przebiega pas, podobnie jak na marmurowym posągu z Lizbony. Odnajdujemy w nim też ten samą pozę ruchu głowy zwróconej w bok.

Rysunek Gabriela de Saint Aubin na marginesie katalogu Salonu z 1777 roku przedstawiał popiersie Diany Houdona z tym samym pasem w poprzek piersi. Ale dzięki wzmiankom w literaturze od XIX wieku wiedzieliśmy o istnieniu drugiego marmurowego popiersia Diany, należącego do kolekcji malarstwa i rzeźby ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Według autorów to dzieło posiadało szczególną właściwość: było podwójnie sygnowane. Louis Réau, specjalista od twórczości Houdona, tak pisał o nim w katalogu dzieł artysty, opublikowanym w 1964 roku: „bardzo interesujące byłoby porównać to piękne dzieło z popiersiem z Muzeum w Waszyngtonie”. W tym, co dotyczy opisu i pochodzenia, nawiązywał do dwóch polskich autorów: Władysława Tatarkiewicza i Stanisława Lorentza.

Władysław Tatarkiewicz w swoim katalogu kolekcji ostatniego króla Polski, który ukazał się w 1919 roku, wymienił marmurowe popiersie Diany autorstwa Houdona, opisał je jako noszące pas na piersi i opatrzone drugą sygnaturą z 1780 roku.

Louis Réau zaproponował następującą interpretację podwójnej sygnatury, o której wzmiankują wspomniani autorzy: pierwsza jako data wykonania (1777), druga – data sprzedaży (1780): artysta niejednokrotnie praktykował postdatowanie.

Stanisław Lorentz, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie w latach 1936-1982, mógł także poinformować Louisa Réau o historii popiersia Houdona, które niegdyś zaliczało się do kolekcji Jego Wysokości króla Polski. Popiersie z Muzeum w Łazienkach zostało wywiezione w 1915 roku przez carską administrację. W 1922 roku wróciło do Polski, gdzie było wystawione w Pawilonie w Łazienkach. Zagrabione następnie przez Niemców w 1940 roku, od tamtej pory uważane było za zaginione. Kopia tego dzieła zastępowała je w kolekcji rzeźby w Muzeum Narodowym w Warszawie. Kopia nie posiadała pasa od kołczanu, co mogło spowodować zamieszanie w niektórych niedawnych publikacjach. Wiedzieliśmy zresztą, że król Stanisław August, który podziwiał Houdona, nabył inne dzieła artysty za jego życia, jak uczynili to inni oświeceni władcy jego czasów: Fryderyk II Pruski, Katarzyna Wielka, książę Saksonii czy świeżo upieczony prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Jerzy Waszyngton. Oni wszyscy docenili wyszukany styl artysty, zdolnego oddać w glinie, gipsie, marmurze lub brązie ekscytujące życie osobistości swojej epoki. W istocie wszyscy wielcy tego świata prosili artystę, aby uwiecznił ich twarze w rzeźbie w czasach, gdy portret nie był jeszcze jednoznaczny z fotografią. Oświeceni władcy, dostojnicy Kościoła, wojskowi, rewolucjoniści, ale także filozofowie, artyści... Powstała wówczas zadziwiająca kolekcja portretów, zarówno żeńskich, jak i męskich, która upamiętniła znane osobistości od ancien régime’u aż po okres Cesarstwa. Popiersie Diany zaś nawiązywało do mitologii i jako obraz wolności mogło spodobać się królowi filozofowi, zwolennikowi idei postępowych, jakim był Stanisław August Poniatowski.

Pozostaje przypomnieć dla porównania listę dzieł spisaną przez samego Houdona około 1784 roku. Pod numerem 60 w 1779 roku figuruje „marmurowe popiersie Dianny(sic!)”. Jak najbardziej możliwe jest, że chodzi o dzieło powstałe w 1777 roku, ponieważ Houdon w tworzonym przez siebie spisie często popełniał błędy w datowaniu.

Identyfikacja zagrabionego przedmiotu

Kiedy w marcu 2015 roku skontaktował się ze mną wiedeński dom aukcyjny Im Kinsky w sprawie ekspertyzy popiersia Diany sygnowanego przez Houdona, na początku bardzo nieufnie odniosłam się do tego zadania z powodu licznych kopii, które zalały rynek. Pojechałam jednak do Wiednia, aby obejrzeć rzeźbę. Pozostałam tam od 16 do 22 kwietnia.

Potrzebne były dwie wizyty w odstępie kilku dni, aby przeprowadzić analizę, sfotografować obiekt i nabrać dystansu niezbędnego do namysłu. Uszkodzone dzieło wymagało konserwacji (czyszczenie i naprawa niewielkich pęknięć przy półksiężycu noszonym na głowie i z tyłu na włosach).Mimo wszystko byłam zdumiona walorami rzeźby, podobnej do tej, którą mogłam oglądać w Waszyngtonie, a więc odpowiadającej stylowi artysty: ten sam skręt głowy, ten sam pas w poprzek piersi, półksiężyc na szczycie głowy, nagość postaci i niewidome oczy... Nie zauważyłam żadnych dodatków ani nieodpowiednich znaków szczególnych, jak to się często zdarza w wypadku kopii dzieł w stylu Houdona. Co więcej, opracowanie powierzchni odpowiadało sposobowi pracy artysty. Świadczy o tym lekkie wykonanie włosów spiętych i opadających w swobodnych falach na kark, niezrównanie subtelny sposób wyrzeźbienia uszu, warg i nozdrzy, charakterystyczne użycie dłuta i świdra oraz gradziny do tylnej części popiersia etc. Dowodem jest ponadto precyzja dwoch typów sygnatury: jedna kursywą „houdon, 1780.” na części prawego ramienia, druga – wielkimi literami na pasie z tyłu rzeźby „A. HOUDON, F. AN. 1777”.

Diana small

Przedwojenne zdjęcie popiersia ze zbiorów IS PAN w Warszawie

Wymiary popiersia były zbliżone do wymiarów rzeźby z Waszyngtonu: wysokość bez podstawy 63,5 cm, szerokość 44,8 cm, głębokość 33 cm. Pozostawało mi jeszcze ustalić jego pochodzenie i miejsce przeznaczenia.

Kiedy wróciłam do Paryża, po powtórnym przeczytaniu tekstów wzmiankowanych autorów i mojej własnej dokumentacji, nabrałam stopniowo głębokiego przekonania, że wiedeńskie popiersie było właśnie tym, które niegdyś zdobiło Pałac w Łazienkach w Warszawie, a zaginęło w czasie niemieckiej okupacji.

Jego wysoki poziom artystyczny, zweryfikowany podczas mojej analizy, i słynna podwójna sygnatura opisana w literaturze tematu utwierdzały mnie w tym przekonaniu. Mogłam domyślać się, że oba popiersia, wiedeńskie i waszyngtońskie, zostały wykonane mniej więcej w tym samym okresie, w odpowiedzi na dwa różne zamówienia o różnym przeznaczeniu. To zaś, nad którym pracowałam, pojechało niegdyś do Polski. Popiersie wystawiane w Salonie w 1777 roku mogło więc być tym odnalezionym w Wiedniu albo rzeźbą z National Gallery of Art w Waszyngtonie, ponieważ daty na rzeźbach Houdona mogły prowadzić do nieporozumień z powodu zastosowanego przez artystę postdatowania. Zatem moja ekspertyza została zakończona konkluzją o bardzo prawdopodobnym odkryciu przedmiotu zagrabionego przez Niemców w czasie II wojny światowej. Dzięki uprzejmości domu aukcyjnego Im Kinsky dowiedziałam się wówczas, że obecny właściciel otrzymał go w prezencie od dziadka, który podobno nabył go w Polsce około 1945 roku. Wydawało się, że wszystko się zgadza.

Zwrot: powrót Diany do pierwotnego miejsca przeznaczenia - Pałacu w Łazienkach w Warszawie

Wobec tego odkrycia i konkluzji mojej ekspertyzy złożonej 7 maja 2015 roku w domu aukcyjnym Im Kinsky, moim obowiązkiem było zwrócenie się do nich o zastosowanie się jak najszybciej do procedury poszukiwań w bazach danych dotyczących zagrabionego mienia i o dołożenie starań, aby rzeźba nie została dopuszczona do sprzedaży. Mogłam też poinformować ponownie muzeum w Warszawie. A zatem w czerwcu została wysłana p. Ewa Ziembińska, aby dokonać analizy porównawczej rzeźby na podstawie fotografii pochodzącej z archiwum pałacu w Łazienkach, datowanej na 1933 rok. Fotografia ta potwierdziła pod każdym względem ich podobieństwo, szczególnie dzięki analizie żyłek w marmurze. W końcu czerwony znak inwentaryzacyjny „PII-a-5” który stwierdziłam z tyłu popiersia, dokładnie odpowiadał numerowi inwentaryzacyjnemu z Pałacu w Łazienkach z 1937 roku. Moje odkrycie, które zidentyfikowało dzieło jako przedmiot zagrabiony z kolekcji Poniatowskiego, zostało więc zatwierdzone. Pozostawało tylko zwrócić je do miejsca przeznaczenia. Polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wyznaczyło do tego celu Art Recovery Group, londyńską firmę specjalizującą się w rozwiązywaniu spornych sytuacji i zwrocie dzieł sztuki.

Konkluzja

Cieszę się, że dzięki powierzonej mi ekspertyzie mogłam odkryć utracone dzieło i że popiersie zostało zwrócone Polsce. Możemy tylko życzyć sobie, aby po tak licznych przejściach, Diana zaznała zasłużonego odpoczynku na ziemi, która była jej pierwotnym miejscem przeznaczenia. Znakomita klasa rzeźby, wcielenia wolności, na pewno przysporzą jej wielu wielbicieli.

Dla postępu studiów nad twórczością artysty (patrz artykuł „Houdon artisan des matières” autorstwa Valérie Roger w Dossier de l’Art numer specjalny L’Estampille, L’Objet c’Art, nr 105, marzec 2004) interesujące byłoby kontynuowanie badań i umożliwienie porównania popiersia z Waszyngtonu i z Pałacu w Łazienkach w Warszawie, być może przy okazji ewentualnej wystawy, a jednocześnie zaproszenie do konsultacji przy analizie obu rzeźb konserwatorów dzieł sztuki.

tłum. z j. francuskiego: Agnieszka Zagórska-Robert